Paradoks samodzielności

Przyjęło się traktować samodzielność, jako zaletę. Jest wpajana dzieciom, wymagana od dorosłych. Ale paradoksalnie kryje w sobie negatywną cechę. Podobnież jej siostra – samowystarczalność, która jeszcze wyraźniej podkreśla ową złą właściwość. Otóż samodzielność, zwłaszcza realizująca się w pełni, jest aspołeczna. Ktoś samodzielny, a już szczególnie ktoś samowystarczalny nie potrzebuje innych. Z tego wynika, że całkowita samodzielność to swoista samotność.

Jaki z tego wniosek? Kiedy uczy się kogoś samodzielności, należy równocześnie mieć nadzieję, że nie okaże się genialnie pojętnym uczniem. Lepiej być trochę niezaradnym. Nieprawdaż?

Kłaniam, Martinus

3.33/5 (3)

Oceń, ilu myślicieli wart jest ten wpis (najedź, kliknij, zatwierdź)

3 myśli nt. „Paradoks samodzielności

  1. JU

    Człowiek nigdy do końca nie będzie samodzielny. Może wiele rzeczy zrobić samodzielnie, jednak w stu procentach nigdy raczej nim nie będzie. Nawet asocjalni czy socjopaci nie potrafią żyć bez drugiego człowieka. Od samego początku życia jako niemowlęcia jesteśmy zdani na innych i choć przechodzimy fazy buntu (JA SAM / SAMA) to i tak trafiamy na swoje granice i musimy chcąc nie chcąc poprosić o pomoc innych.
    Z drugiej strony, czy zbytnia nadopiekuńczość jest zdrowa?

    Odpowiedz
    1. Martinus Autor wpisu

      Nie traktowałem samodzielności, jako cechy wrodzonej i praktykowanej na przestrzeni całego życia, od narodzin począwszy. Już na wstępie wspomniałem, że jest wpajana dzieciom, przez co można rozumieć, że jest nabywana i rozwijana. Moja sugestia sprowadzała się do tego, że doskonalenie się w samodzielności grozi wykształceniem przekonania, iż inni ludzie nie są potrzebni. Potrafię sobie wyobrazić człowieka, który na pewnym etapie życia opanował niezbędne (lub wystarczające) umiejętności, by przetrwać, a nawet całkiem komfortowo egzystować bez korzystania z czyjejkolwiek pomocy. Oczywiście, wiązałoby się to z porzuceniem wielu zdobyczy cywilizacyjnych i powrotem do prymitywnych sposobów zapewnienia sobie pożywienia, odzieży, narzędzi, schronienia… Trzeba by też pogodzić się ze świadomością, iż w razie ciężkiej choroby, wypadku, starczego niedołęstwa będzie się zdanym na siebie lub skazanym na śmierć. Niemniej wydaje się to możliwe nie tylko do pomyślenia, ale i do urzeczywistnienia.

      Odpowiedz
      1. JU

        Mi bardziej chodziło w druga stronę… Człowiek jest z natury istotą socjalną (stworzeniem stadnym), która potrzebuje drugiego człowieka, choć czasem mu się wydaje, że tak nie jest.
        Człowiek w dzisiejszych czasach sam stwarza sobie sytuacje, że staje się coraz bardziej zbyteczny. Komputeryzacja i sztuczna inteligencja (roboty), które potrafią sto razy szybciej i lepiej (ba, żeby tylko sto!!) wykonać czynności, które kiedyś wykonywał człowiek sprawiają, że powrót do prymitywnych sposobów istnienia wydaje się jeszcze bardziej odległy, choć i nie powiem, kuszący…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.