Kolejne końce i początki świata — na 1 września

Czytałem sobie kiedyś seminarium Junga pt. Zaratustra Nietzschego. 1800 stron jazdy bez trzymanki. Głupawe i przemądrzałe pytania uczestników seminarium, na które Jung odpowiada momentami przynudzając. Beztrzymanka zaczyna się w momentach, kiedy helwecki terapeuta zabiera się za psychoanalizę wąsatego mózgu autora Tako rzecze Zaratustra. Powiedzmy sobie, że nie bardzo się z nim cacka. Przytacza zabawne historyjki zasłyszane od byłych bazylejskich studentów uberWąsa. Na przykład tę, jak to jakiś student postanowił dopytać Nietzschego po wykładzie o jakieś tam wątki ducha greckiego, których nie połapał podczas słuchania. Zresztą sami posłuchajcie…

Opowiadano mi […], że gdy pewnego razu Nietzsche miał wykład o Grecji, o Grecia Magna, gdy mówił o tym w sposób nader entuzjastyczny, po wykładzie podszedł do niego młody człowiek, który czegoś nie zrozumiał — cóż, zwykli studenci nie nadążali za wykładowcą, nie byli w stanie dorównać jego otchłannej umysłowości. A zatem młody człowiek zwrócił się do profesora z próbą o wyjaśnienie. Zanim jednak zdołał przedłożyć mu swą pokorną prośbę, Nietzsche zawołał: „Ah, oto właściwy człowiek! Błękitne niebo Hellady! Pojedziemy tam razem!”. A biedny student pomyślał: „W jaki sposób miałbym dotrzymać towarzystwa takiemu sławnemu profesorowi, jak miałbym zebrać pieniądze na taką eskapadę?” — myśląc tak, cofał się krok po kroku, Nietzsche zaś szedł za nim, rozprawiając o wiecznym uśmiechu greckiego nieba i Bóg jeden wie, o czym jeszcze, w końcu przyparł studenta do ściany. Gdy ten nie mógł się już ruszyć, Nietzsche nagle zrozumiał, że przeraził tego poczciwca swym entuzjazmem, nagle odwrócił się od studenta i już nigdy się do niego nie odezwał.

Nietzsche i jego Gejowska nauka

Wiem co myślicie: It’s so gay… Ale poważnie, niezły ciapek społeczny. I ta ciapa nauczała o nadczłowieku? Jak to możliwe. Jung zadaje to pytanie w sposób bezwzględny:

No i co z tym przejściem do nadczłowieka? Jak można zostać nadczłowiekiem? Bo od ciebie, Zaratustra, oczekuje się, że będziesz nadczłowiekiem. Ty osobiście, Fryderyku Nietzsche, masz nim być. I jak wzniesiesz się nad swoje migreny, ataki wymiotów, nad swą bezsenność, uzależnienie od chloralu oraz innych narkotyków, jak sobie poradzisz ze swą okropną wrażliwością i drażliwością? [Jung, Zaratustra Nietzschego]

I taki ciapek miałby być ojcem nazizmu? Ojcem może nie, ale prorokiem — jak najbardziej. Jung w 1934 roku pokazuje czego prorokiem jest Nietzsche. Jak wygląda to dzisiaj, które dla niego było jutrem. Świat się zestarzał. Morał chrześcijański się wyczerpał. Nad światem zawisła czarna chmura, z której czasami padają ciężkie krople Raskolnikowów, Bismarków, Mussolinich…

Kocham tych wszystkich, co są jako ciężkie krople, spadające pojedynczo z ciemnej chmury, zawisłej nad człowiekiem: zwiastują one błyskawicę i jako zwiastuny giną. Patrzcie, jam jest zwiastunem błyskawicy, jam jest ciężką kroplą z chmury: ta błyskawica zwie się nadczłowiekiem [Fryderyk Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra]

Po zmierzchu starych bożyszcz następuje noc, a na horyzoncie pojawiają się burzowe chmury. W Niemczech rodzi się narodowy socjalizm. Kiedy Jung rozpoczyna swoje seminarium, wszystko wygląda coraz bardziej niepokojąco. Wykład, który tutaj cytuję wygłoszony został 6 czerwca 1934 roku. NSDAP już zapewniła sobie monopol polityczny. Rok wcześniej powstał obóz w Dachau. Zaczynało padać… Posłuchajcie, co Jung mówi o tych, którzy tworzyli potęgę nazistowskich Niemczech:

Na tym polega wewnętrzne znaczenie narodowego socjalizmu. Ci ludzie żyją po to, aby żyć — lub aby umrzeć. Kiedy przysłuchujecie się rozmowie naprawdę poważnych ludzi, uświadamiacie sobie, że Nietzsche po prostu antycypował ten styl. Ci ludzie sławią postawę gotowości — każdy racjonalista zapyta rzecz jasna: „Gotowości do czego?”. W tym sedno — nikt tego nie wie. Toteż ludzie ci nie mają programu, nie mają żadnego schematu, który należałoby wcielić w życie. Oni żyją chwilą. Nie wiedzą, co zamierzają. Bardzo wpływowi i kompetentni dygnitarze partyjni także przyznają się do tej niewiedzy, ale jedno jest pewne: idą, nie ma powrotu, muszą zaryzykować. A wówczas racjonalista zapyta: „Co takiego?”. Odpowiedź brzmi: „Zaryzykuj”. Oni nie wiedzą, co ryzykują; po prostu traktują to jako pewne, iż mają mieć taką postawę, że człowiek powinien ryzykować — co? Cokolwiek. Rzecz jasna, z racjonalistycznego punktu widzenia to czyste szaleństwo — to właśnie miał na myśli Nietzsche. Dlatego powiada on, że nadczłowiek to błyskawica lub szaleństwo.

Nie brakuje tego dzisiaj u nas. Brońmy Polski! Przed kim? Nie wiemy, ale musimy być gotowi. Jest szaleństwo w tej metodzie. Wiele szaleństwa jeszcze jest w nas. Jeszcze nam czipów nie wszczepili, jeszcze Polska nie zginęła. To wielu przeraża. Ale czy wszystkie rzeczy wielkie nie były przerażające? Czy narodziny nie są zawsze przerażające? Kto był przy porodzie ten wie. Świat jest jak kobieta w rodach. Nawet kpiarzowi Gombrowiczowi rura zmiękła w obliczu nowego początku końca:

[…] coś niedobrze. Bo już tam, panie, gdzieś tam coś tam się kiełbasi, a choć i pusto jak w nocy na polu, tam za Lasem, za Gumnem, trwoga i skaranie boże i jakby się na co zanosiło; ale każden myślał, że może rozejdzie się po kościach, a z dużej chmury mały deszcz i tak to jak z babą, co tarza się, ryczy, jęczy z Brzuchem wielkim, Czarnym ach Niemiłosiernym, że chyba Szatana porodzi, a to ją tylko kolki sparły; więc po strachu. Ale coś niedobrze i coś niedobrze chyba, oj, niedobrze.

Kiedy rodzą się nowe rzeczy świat tonie we krwi i kale. Wszystko wygląda jak najgorzej, aż w końcu rodzi się nowe słońce. Dobro znowu oddzieli się od zła i rzeczy stają się. Wkrótce dzieci będą mogły wrócić do szkoły. Marduk rozcina ciało Tiamat i wprowadza nowy stary porządek świata. Wąż Kundalini z własnym ogonem w pysku wykonał kolejnego koziołka. Początkom nie ma końca.

Ciao! Martin Hound

4/5 (1)

Oceń, ilu myślicieli wart jest ten wpis (najedź, kliknij, zatwierdź)

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.