Archiwa tagu: André Malraux

Coffeelosophy XXI – czyli życie bezwartościowe

W pierwszy poniedziałek miesiąca tradycyjnie spotykamy się w formule filozoficznej kawiarenki. Tako będzie i tym razem.

Jedni powiedzą, iż życie posiada wartość (i nawet jakoś to dookreślą, że wielką, nadrzędną, najwyższą, lub… nieokreśloną). Drudzy stwierdzą, że życie samo w sobie jest wartością (wielką, nadrzędną, najwyższą, lub… nieokreśloną). Na początek przyjmijmy z tych dwóch, owo pierwsze stanowisko.

I zapytajmy o wartość życia.

Czy jest ono bezcenne? Nieczęsto się o tym mówi, ale większość państw w swoich kalkulacjach wycenia ludzkie życie, z powodów czysto ekonomicznych, dla racjonalnego planowania polityki, m.in. zdrowotnej. Życie Amerykanina ekonomiści wycenili na ok. 7 mln dolarów. Z kolei życie Polaka według ZUS warte jest ok. 70 tys. zł. Inna jest wartość dla osób w wieku przedprodukcyjnym, inna dla tych w wieku produkcyjnym (i reprodukcyjnym), a jeszcze inna dla tych w wieku poprodukcyjnym. Inna dla żołnierza, inna dla więźnia, inna dla ludzi zdrowych, inna dla inwalidów. Koszt leczenia, opieki nad nieuleczalnymi, czy opłacalność ratowania życia znajduje odzwierciedlenie w budżecie NFZ. Poza tym towarzystwa ubezpieczeniowe również mają swoje tabelki i każdy uszczerbek na zdrowiu, każdy narząd i kosteczkę potrafią procentowo przeliczyć na złotówki. Na świecie większość ubezpieczalni szacuje, iż jeden rok dobrej jakości życia jest wart 50 tys. dolarów.

Tymczasem niejaki Fryderyk Nietzsche stwierdził, iż: Małej wartości jest to wszystko, co cenę posiada. Jeśli miałby rację, to wycenionemu życiu trudno przypisać wartość wielką, nadrzędną, najwyższą, lub… nieokreśloną. Oczywiście słuszność będzie miał ktoś, kto wytknie mi mieszanie wartości w rozumieniu aksjologicznym i materialnym. Ale nawet jeżeli pozwalam sobie na pewną żonglerkę słowami, to czy myśli, nasuwające się w jej rezultacie są błędne. Człowiek – choć nie od zawsze, bo od czasów Fenicjan – rozwija kult pieniądza. I nie tylko pragnie mieć go dużo. Co mi bowiem z tego, że miałbym milion monet, jeśli każda byłaby powiedzmy rosyjską kopiejką (1/100 rubla) – przy obecnym kursie miałbym ekwiwalent około 600 zł. Człowiek przede wszystkim chce, aby pieniądz miał jak największą wartość – tą nabywczą. I w staraniach o to gotów jest do sporych poświęceń. Kardynał Stefan Wyszyński też zauważył: Ludzie ratują wartość pieniądza, ale nie umieją ratować wartości życia.

To teraz rozważmy drugą opcję, mianowicie, że życie samo, jako takie jest wartością.

Od pewnego czasu obserwujemy silną tendencję, zwłaszcza w świecie nauki, aby wszystko pomierzyć, przeliczyć, zważyć, opisać… Krótko mówiąc, naukowo, a najlepiej matematycznie ogarnąć całość po najmniejszą cząstkę. Pokusa takiego okiełznania rzeczywistości sięga również po tzw. imponderabilia. Kłopot w tym, że takie wartości, jak uczciwość i sprawiedliwość, honor i odwaga, piękno i dobro, wolność i pokój, radość i szczęście, prawda i miłość, zdrowie i… życie – zasadniczo są niemierzalne. Aczkolwiek w przypadku życia da się zmierzyć jego długość. I w miłości chyba też…

Jednakowoż ludzie lubią mieć jasność w temacie, ile coś jest warte. Tkwi w człowieku potrzeba porządkowania otaczającej go rzeczywistości, ujmowania jej w karby liczb, norm i zwyczajów. Dlatego najchętniej przeliczyłby również owe wartości na dobra materialne, na pieniądze. Co więcej, w pewnym sensie to czyni. Jeśli ktoś zwróci znaleziony portfel, jego uczciwość wycenia się zwyczajowo na 10% znaleźnego. Sędzia, za swą sprawiedliwość dostaje wynagrodzenie. Gdy ucierpi czyjś honor, pokrzywdzony może uzyskać określone zadośćuczynienie. Szczególna odwaga strażaka bywa nagrodzona finansowo. Piękny obraz, lub koncert też mogą mieć swoją cenę. Za wyświadczane dobro, np. w działalności charytatywnej można otrzymać Nagrodę Ubi Caritas, czy Amicus Hominum, albo Celebrity Charity Champion. Obrońca pokoju ma szansę na Nobla (i milion dolarów). Kto przynosi radość dzieciom może otrzymać Order Uśmiechu. Komu dopisuje szczęście wygra w totolotka. Kto ujawni kryjówkę przestępcy za prawdę dostanie nagrodę od policji.

A życie? Gdy wspominałem o jego wartości, padły pewne kwoty. Ale gdy rozważamy życie, jako wartość, to sytuacja się zmienia. Za bycie uczciwym, odważnym, czy dobrym można zostać docenionym. Trudno jednak oczekiwać nagród, lub gratyfikacji za bycie żywym, za samo wykazanie się tym, że żyjemy. Spróbujmy zatem ocenić tą wartość z innej strony. Wielu filozofów było zgodnych co do istnienia hierarchii wartości; pewne umieszczali wyżej, inne niżej, jedne na czele, drugie gdzieś dalej. Możemy więc mówić o swoistym wartościowaniu wartości. I tu wypada nadmienić, że życie nie znalazło się na pierwszym miejscu. Niby bywa uznawane za najwyższą wartość, lecz z drugiej strony znamy przykłady poświęcenia go w imię innych wartości wyższych, jak miłość, godność, wolność itp. Wychodzi na to, iż człowiecze życie jest tym większą wartością, im więcej tych pozostałych wartości jest z nim powiązanych. A samo w sobie…?

Pozytywka kadrStrapieni powyższym, raczej nie odnajdą pocieszenia w słowach, jakie wypowiedział André Malraux: Życie jest niewiele warte, ale nic nie jest warte życia. Są bowiem wartości odeń cenniejsze. Za to wszyscy możliwość otuchy znajdą w słodyczy ciastka, aromacie naparu i gadatliwej kompanii. Zapraszam 5 lutego o godzinie 18:00 do kawiarni Pozytywka, przy ul. Czaplaka 2. Temat brzmi: bezwartościowe życie. Przyjdź porozmawiać, posłuchać, pomyśleć i pożyć chwilę w naszym towarzystwie. Rozważając przykładowo, jaką wartość przedstawiałoby życie, gdyby ludzie stali się nieśmiertelni, a jaką, gdyby nagle zaczęli żyć o połowę krócej.

W pozostałe poniedziałki zapraszamy na spotkania w murach uniwersyteckich.

4.8/5 (5)

Oceń, ilu myślicieli wart jest ten wpis (najedź, kliknij, zatwierdź)

Wpisy powiązane i polecane: