Archiwa tagu: przyjaźń

Na święta – czyli sami ze sobą

Pandemia koronawirusa uniemożliwi spotkanie Pogadalni w formule filozoficznej kawiarenki. Postanowiłem więc przygotować temat, który z jednej strony będzie refleksyjny (choć częściej psychologicznie niż filozoficznie), a z drugiej jednocześnie nawiąże do zbliżających się świąt. Tym sposobem nie będę dwukrotnie zakłócał spokoju.

            Niezwykłe to będą święta. Chyba pierwsze takie od ponad stu lat, czyli od epidemii grypy zwanej „hiszpanką” (aczkolwiek przywleczonej z USA). Najprawdopodobniej nie udamy się do kościołów, pewnie nie zjemy święconki, nie spotkamy się ze wszystkimi bliskimi. I tak, jak za zwyczaj w życzeniach padają zwroty: spokojnych i rodzinnych…, radosnych i spędzonych w rodzinnym gronie…, w zdrowiu i ciepłej rodzinnej atmosferze… tak obecnie, w przypadku wielu osób należałoby się wystrzegać tych familiarnych sformułowań. Już niejedna rodzina uzgodniła, że jej członkowie na święta nie zjadą się, by zasiąść do wspólnego stołu.

            Wielu z nas święta spędzi w pojedynkę; dla niektórych nie będzie to nowe doświadczenie, lecz pozostali zmierzą się z wyjątkową sytuacją. Więcej szczęścia będą miały te rodziny, zwłaszcza liczniejsze, które i tak nigdzie nie jeździły, ani nie podejmowały gości. O ile więcej będą miały wspomnianego szczęścia? – trudno oszacować. Szczególnie, że od dłuższego czasu zmuszone są do ciągłego przebywania w komplecie pod jednym dachem, co bywa sporym wyzwaniem. Czyż to nie zastanawiające, że ani nie łatwo znosić stałą obecność tych samych osób, ani długotrwałe przebywanie w pojedynkę. To pozwala częściowo zrozumieć, na czym polega dotkliwość kary więzienia. Czytaj dalej

5/5 (3)

Oceń, ilu myślicieli wart jest ten wpis (najedź, kliknij, zatwierdź)

Asymetria przyjaźni

[show_avatar email=10 align=left avatar_size=40]  Niewielu ludzi ceni sobie samotność; większość pragnie towarzystwa innych. A ponieważ nie każdemu możemy się zwierzyć, czy wyżalić – zaś potrzeba takowa w człowieku czasem się rodzi – toteż szukamy sobie osób bardziej godnych zaufania. Takich, po których spodziewamy się zrozumienia, szczerości, dyskrecji, rady, lub pomocy. W zamian gotowi jesteśmy do rewanżu w tym samym zakresie. Powiedzenie „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” odnosimy do odpłacania komuś tą samą monetą. Zasadniczo bowiem, w relacjach międzyludzkich zależy nam na względnej równowadze stron. Jak ty mi, tak ja tobie – to najchętniej akceptowana zasada wzajemności. Taki stan rzeczy daje nam poczucie sprawiedliwości. Jednak, czy faktycznie odwzajemniamy się w tym samym stopniu?

Jak to jest z przyjaźnią? Czy o istnieniu przyjaźni możemy mówić wyłącznie wtedy, gdy obie strony są sobie równe? Czy prawdziwi przyjaciele są tyle samo warci, czy są równo ważni? Nie sądzę. I z pewnością większość przykładów przyjaźni nie zbliża się nawet do stanu równowagi.

Po prostu: przyjaźń nie jest symetryczna. A staranie się o to, będzie sztucznym kreowaniem jej postaci. Będzie fałszowaniem stanu, w jakim dana przyjaźń naturalnie się znajduje. Zawsze więc w przyjacielskich relacjach ktoś jest lepszym przyjacielem, a ktoś gorszym. Ktoś wkłada w związek więcej, a ktoś mniej. Ktoś więcej zeń czerpie, ktoś więcej poświęca. Oczywiście, wydaje się czymś niestosownym rozpatrywanie przyjaźni pod kątem zysków i strat. Ale czyż nie zawieramy przyjaźni właśnie dla pewnych korzyści? Choćby dla zaspokojenia potrzeby bliskiej relacji z pokrewną duszą, dla znalezienia oparcia w trudnych chwilach, dla dzielenia się z kimś radościami, dla efektywniejszego budowania szczęścia… Wygląda na to, że nie przeszkadza nam, iż każda ze stron angażuje się w przyjaźń w różnym stopniu. Z drugiej strony próba bycia lepszym przyjacielem jest w jakimś sensie nieuczciwa. A chęć poprawienia własnego wizerunku, jako przyjaciela, ociera się o pychę. Czy wobec tego w sztuce przyjaźni można, należy, lub warto się ćwiczyć?

I ostatnia sprawa. Niewątpliwie, bycie wiernym przyjacielem jest szlachetne. Skoro tak, to rodzi się pytanie: co z tzw. cnotą przyjaźni, jeśli każdy z przyjaciół ma inny wkład w przyjaźń. Okazuje się mianowicie, iż przy braku symetrii w przyjaźni, cnota cnocie nierówna.

Kłaniam, Martinus 3/5 (7)

Oceń, ilu myślicieli wart jest ten wpis (najedź, kliknij, zatwierdź)