Archiwum autora: Pogadalnik

Ogrodnik

Spotkanie na wyspie Bolko w Labie. Miało symboliczny wymiar. Bogdan Ogrodnik, który od 20 lat rozwija filozofię procesu w Polsce odebrał nagrodę za osiągnięcia życia, przyznaną mu przez International Process Network. To 3 osoba której przyznano to wyróżnienie. Nagrodę wręczył Randy Auxier a ja pełniłem rolę gospodarza. Nasze 4 godzinne spotkanie poświęciliśmy rozmowie o filozofii światła, której obaj filozofowie poświęcili swoje prace. Wielka radość uczestniczyć w takich dyskusjach!

Z Bogdanem spotykałem się po raz pierwszy na konferencji w Cieszynie w roku 2002. Był świeżo po doktoracie poświęconym Ingardenowi i mówił o ontologii relacyjnej. Wtedy zaprosił mnie do Towarzystwa Metafizycznego im. Alfreda Northa Whiteheada, mającego wówczas siedzibę przy klasztorze franciszkanów. W klasztorze z wielkim ogrodem. Wtedy było już dla mnie jasne jakim to ogrodnikiem jest Bogdan. Inspirował młodych, przyciągał doświadczonych i uznanych – sprawił, że filozofia procesu w Polsce stała się żywa.

W klasztorze odbywają się co roku konferencje Towarzystwa. Przyjeżdżają ludzie z całego świata. Klasztor staje się ważnym miejscem polskiej filozofii procesu ale nie tylko. Towarzystwo organizuje w 2016 roku światowy Kongres Filozofii Procesu, w którym uczestniczy kilkaset osób z całego świata. Ojciec Kleofas Gródek, prorektor tamtejszego seminarium jest skarbnikiem Towarzystwa. Dzięki niemu spotkania Towarzystwa odbywają się w gościnnej domowej franciszkańskiej atmosferze. Klasztor jest siedzibą Towarzystwa, miejscem spotkań, a także wydawania „Studia Whiteheadiana”.

Bogdan organizuje nie tylko życie filozoficzne. Jest jednym z twórców ogrodu botanicznego w Katowicach. Tworzy Pracownię Edukacji Żywej, organizuje warsztaty dla rodzin, chodzi z nimi po lesie, tłumaczy czym są żywe procesy, w bliskości roślin i zwierząt, w kontakcie z procesem życia. Jego filozofia rośnie wśród drzew.

Nasze rozmowy często zaczynają się od filozofii, a kończą na życiu – albo odwrotnie. Pamiętam nasz wspólny wyjazd do Monachium na szkołę letnią, chyba w 2015 roku. Jechaliśmy małym busem ściśnięci z innymi podróżnymi, a Bogdan referował mi swoją koncepcję zdarzenia edukacyjnego.

W czasie pandemii zorganizowaliśmy ostatnią konferencję naukową w Klasztorze. W roku 2020 Kleofas postanowił zakończyć współpracę z Towarzystwem. A rok później Bogdan zadzwonił do mnie, z wiadomością, że rozważa zakończenie działalności Towarzystwa. Okazało się jednak, że odejście jednych oznacza przyjście innych. Z Bogdanem nawiązał kontakt profesor Lech Witkowski, który zafascynował się filozofią Whiteheada. Jego książka Naddania i wzrosty z roku 2024 to pierwsza w Polsce próba zastosowania filozofii procesu w pedagogice. Towarzystwo przenosi się do Instytutu Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Pojawiają się comiesięczne seminaria tematyczne, coroczne konferencje, spotkania i szkoły letnie. W tym roku Bogdan z Łukaszem Łamżą wrócili do idei małej szkoły letniej – warsztatów prowadzonych w ośrodku w Beskidach dla małej grupy studentów, których celem jest obudzenie „miłości do filozofii procesu”.

Niezależnie od tego, czy jest to ogród botaniczny, Towarzystwo Whiteheadowskie, czy Pracownia Edukacji Żywej Bogdan tworzy przestrzenie, w których coś może zacząć rosnąć. Czasem jest to myśl. Czasem przyjaźń. Czasem wspólne przedsięwzięcie. Czasem po prostu rozmowa, która niespodziewanie prowadzi gdzieś dalej. I dlatego, kiedy mieliśmy z Randym Auxierem wręczyć Bogdanowi w Opolu Life Award, pomyślałem, że musimy to zrobić w naszym opolskim parku na wyspie Bolko.

Żeby coś wyrosło, trzeba nie tylko siać ale przede wszystkim przygotować ziemię, podlewać, czasem przesadzić, czasem dłużej poczekać. A potem patrzeć, co wyrośnie. Bogdan Ogrodnik właśnie to robi.

LISTY JOŃSKIE – epistoła 4


Listy Jońskie to listy pisane od początku i z zasady źródłowo. Tak jak filozofia zaczyna się w jońskich koloniach greckich (w Milecie i Efezie) od pytań o początek i zasadę (słowo arche znaczy i jedno i drugie) listy dotyczą tego, co się dzieje aktualnie w Pogadalni, dotykając jej zasad i pierwotnych założeń.

Pomysłodawczynią i inicjatorką jest Justyna Jonek

 


Drogi Piotrze!
 
Niedawno na spotkaniu Pogadalni Filozoficznej rozmawialiśmy o wielu rzeczach, lecz jedna szczególnie mnie poruszyła. Myślę tu o zagadnieniu godnej śmierci. Wspomniałam między innymi o Januszu Korczaku czy Białej Róży. Chciałabym dzisiejszy List Joński poświęcić Białej Róży właśnie i zapytać o Twoje przemyślenia i odczucia.
 
Rozpocznę od Sophie Scholl.
Sophie Magdalena Scholl to niemiecka działaczka antynazistowskiego ruchu oporu w czasach III Rzeszy. Dorastała w Ulm. Wstąpiła do Bund Deutscher Mädel (BDM), żeńskiej sekcji Hitlerjugend. W 1940 roku zaczęła zdobywać doświadczenie z pedagogiki wczesnoszkolnej. W 1942 roku podjęła studia z zakresu biologii i filozofii. Podczas ferii międzysemestralnych została zmuszona do pracy w jednym z zakładów zbrojeniowych w Ulm. Jej brat studiował medycynę na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium.
 
Razem przyłączyli się do BIAŁEJ RÓŻY, działającej od czerwca 1942 do lutego 1943 roku niemieckiej organizacji antynazistowskiej o orientacji chrześcijańskiej. Członkami byli: Hans Scholl, Sophie Scholl, Christoph Probst, Alexander Schmotell, Willi Graf. Szóstym członkiem i liderem grupy został profesor Kurt Huber. Postawili sobie zadanie: obalenie systemu nazistowskiego pokojowymi metodami.

Czytaj dalej →

LISTY JOŃSKIE – epistoła 3


Listy Jońskie to listy pisane od początku i z zasady źródłowo. Tak jak filozofia zaczyna się w jońskich koloniach greckich (w Milecie i Efezie) od pytań o początek i zasadę (słowo arche znaczy i jedno i drugie) listy dotyczą tego, co się dzieje aktualnie w Pogadalni, dotykając jej zasad i pierwotnych założeń.

Pomysłodawczynią i inicjatorką jest Justyna Jonek

 


Drogi Piotrze!
 
Dawnośmy do siebie nie pisali. Widocznie tak musiało być. Jest czas pisania listów i czas milczenia. Jednak kiedy napisałam do Ciebie List Wigilijny, Ty dyskretnie wspomniałeś o Listach Jońskich. „Dajmy szansę Słowu, żeby się przez nas wyrażało” – napisałeś.
 
Przyszła mi do głowy myśl – a może jesteśmy za mali, by pozwolić przejawiać się i poprowadzić Słowu? Nie jest łatwo być przejrzystym wobec Światła, które przeszywa Duszę. Są różne zaciemnienia, załamania, obszary rezygnacji i inne przestrzenie, które sprawiają, że to, co Istotne, rozdrabnia się i znika w codzienności… Czasem może nas poprowadzić Siła Wewnętrzna, czasem sam Najwyższy, a czasem Drugi Człowiek. I tak się to jakoś toczy…
 

Czytaj dalej →

Zmartwychwstanie powszechne

Za sprawą Marcina Hounda i jego seminarium zacząłem zadawać sobie pytanie o sens zmartwychwstania powszechnego. Hound zaproponował jako temat spotkania, które wypadało w Wielki Czwartek książkę Johna i Sary Crossanów, Resurecting Easter. How the West Kept and the East Lost the Original Easter Vision, która składa się głównie z fotografii różnych przedstawień Zmartwychwstania i ich analiz, począwszy od pierwszych wieków chrześcijaństwa do czasu ustalenia się obecnej ikonografii. Obrazy Kościołów Wschodu przedstawiają Chrystusa Zmartwychwstałego trzymającego dłonie Adama i Ewy, a za nimi ożywionych patriarchów, królów, proroków i świętych – przedstawicieli całej ludzkości wraz z Jezusem podniesionej z grobu przez Boga. Dlaczego Chrystus Zmartwychwstały na naszych wizerunkach począwszy od końca średniowiecza jest sam, skoro Kościół prawosławny wciąż podtrzymuje tradycję – która była w pierwszym tysiącleciu również częścią tradycji Zachodu – ukazywania Zmartwychwstania jako doświadczenia zbiorowego? Na współczesnych katolickich i protestanckich obrazach Zmartwychwstania widzimy Jezusa jak unosi się w chwale nad swoim grobem w pojedynkę – widać niekiedy aniołów, kobiety niosące wonności czy przerażonych żołnierzy, ale żaden ze zmarłych nie towarzyszy Jezusowi w chwale zmartwychwstania. Dlaczego tak zmienił się sposób przedstawiania, a co za tym idzie i sposób rozumienia tego najważniejszego dla chrześcijan wydarzenia? Chodziłem z tym pytaniem z poczuciem, że ta zmiana nie jest wyrazem postępu lecz polegała na jakiejś utracie i zapomnieniu o jakimś istotnym, żywym doświadczeniu Kościoła pierwszych wieków. Czytaj dalej →

LISTY JOŃSKIE – epistoła 2

Listy Jońskie to listy pisane od początku i z zasady źródłowo. Tak jak filozofia zaczyna się w jońskich koloniach greckich (w Milecie i Efezie) od pytań o początek i zasadę (słowo arche znaczy i jedno i drugie) listy dotyczą tego, co się dzieje aktualnie w Pogadalni, dotykając jej zasad i pierwotnych założeń.

Pomysłodawczynią i inicjatorką jest Justyna Jonek


Cześć!

Dziękuję za piękną odpowiedź na mój list. Napisałeś o Platonie tak, jakbyś go znał. I nie mówię tu o akademickiej wiedzy na temat jego filozofii i pism, ale o tym, że jest dla Ciebie (jak) żywy. Obecny. Bardzo to cenne. Chciałabym z Twojego tekstu wyciągnąć parę niteczek, które wydają mi się ważne:
a) przejrzystość Platona (Boskie Światło nie miało przeszkód, by przez niego i w nim jaśnieć);
b) wielki talent, który pozwolił mu w formie literackiej dialogu ująć osobowości ludzi, którzy w naszej wyobraźni wyraźnie się rysują;
c) pokora, która dawała przestrzeń innym ludziom (Platon nie przesłaniał ich sobą);
d) wątek mistyczny – mistyka, która nie jest mistyką pustelniczego odosobnienia, ale mistyką osoby wśród osób zanurzonej w Boskim Teraz;
e) wątek Ducha jako „Ognia palącego”, który wypala w nas pewne przestrzenie czy obszary, by ciemność i niskość ustąpiła miejsca Jasności i Wysokości…
To wszystko bardzo ciekawe i pierwotnie chciałam poruszyć temat mistyki, ale zdecydowałam, że napiszę o aniołach, rozwijając to, o czym gawędziliśmy na spotkaniu Pogadalni. Zresztą przypuszczam, że mistyka z aniołami może mieć coś wspólnego 🙂

Angelologia stanowi bogatą gałąź wiedzy i moglibyśmy niejedną epistołę poświęcić sprawom anielskim. Może nawet tak zrobimy? Jak myślisz? Tak więc informacji mamy niemało, a ja spróbuję z tego oceanu możliwości wyłowić rzeczy, które są istotne. Czytaj dalej →

LISTY JOŃSKIE – epistoła 1

Listy Jońskie to listy pisane od początku i z zasady źródłowo. Tak jak filozofia zaczyna się w jońskich koloniach greckich (w Milecie i Efezie) od pytań o początek i zasadę (słowo arche znaczy i jedno i drugie) listy dotyczą tego, co się dzieje aktualnie w Pogadalni, dotykając jej zasad i pierwotnych założeń.

Pomysłodawczynią i inicjatorką jest Justyna Jonek


Drogi Filozofie Platoński,
 
piszę do Ciebie pierwszy list. A jednocześnie piszę nie tylko do Ciebie, bo list ten zostanie zamieszczony na stronie Pogadalni Filozoficznej.
Piszę, bo lubię pisać, bo pomaga mi to uporządkować myśli. Formuła listów pozwala na szeroki (nieograniczony wręcz!) wybór tematów, a jednocześnie jest bardzo osobista, oparta na doświadczeniu.
 
Dzisiaj w muzeum rozmawialiśmy o duszy Platońskiej, o jedności poprzez wielość, o tym, jak rozumiemy osobowość człowieka. Siedzieliśmy w kręgu i myśli płynęły… Przytoczę dwa cytaty, o których mówiłam. Pierwszy utworzyła Sylvia Plath. Pyta ona: „Jak to możliwe, dziwna dziewczyno, że jesteś tak wieloma kobietami dla tylu ludzi?”.

Czytaj dalej →

Christus resurrexit, alleluia!

Ojciec dr Michał Tadeusz Handzel przesłał naszemu Stowarzyszeniu piękne życzenia Wielkanocne. Z opóźnieniem, niemniej jednak, chciałbym je wszystkim przekazać.

„Autentyczni filozofowie zajmują się śmiercią i najmniej ze wszystkich ludzi przerażeni są umieraniem.”
(Platon, Fedon 67 E, tłum. R. Legutko)


„[Filozof] będzie głęboko o tym przekonany, że nigdzie indziej nie dostąpi mądrości w stanie czystym, jak tylko i wyłącznie tam [po śmierci]. Jeśli zobaczysz, że się któryś wzdraga i niepokoi, kiedy ma umrzeć; zaraz widać, że to z pewnością nie filozof (który mądrość kocha), tylko ktoś, kto kocha ciało; ten sam człowiek z pewnością kocha i pieniądze, i sławę; albo jedno z tych dwojga, albo i jedno, i drugie.”
(Platon, Fedon 68 B-C, tłum. W. Witwicki)

Niedawno – 4-tego kwietnia – chrześcijanie Tradycji Zachodniej przeżywali uroczystość Wielkiejnocy. Jedną z osób, żywiących przeświadczenie o zmartwychwstaniu (ἀνάστασις) Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem, jestem ja. Najstarsze teksty jakie przetrwały do naszych czasów ukazują doświadczenie apostołów, którzy przeżyli pewne doświadczenie opisywane jako spotkanie z osobą zmartwychwstałego Mistrza. Uważam, że z doświadczeniem się nie dyskutuje – apostołowie oraz uczniowie mieli pewne doświadczenie, opisano je w takiej formie, jaka była najbardziej dostępna czytelnikom tamtych czasów.

Dla nas dziś aktualne są jednak słowa św. Pawła: „Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” (2 Kor 5,16). Nie znam więc Jezusa Chrystusa według ciała, nie spotkałem się ze Zmartwychwstałym twarzą w twarz. Dostępna jest mi jednak kontemplacja naturalna (filozofia rozumiana w ten sposób jak ją rozumiał Stefan Swierzawski) w świetle której poznaję tę mądrość, jaka jest Logosem – Synem Bożym, który stał się człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Czytaj dalej →

Chrześcijaństwo dla czterdziestolatków czyli mocna riposta na śmieszny tekst o brodzie

 

Koledze Houndowi udało się mnie poruszyć. Poruszył, trochę rozbawił ale też zasmucił mnie jego wpis pt. Brodaty Chryst. Poczułem niemal namacalnie smutek jaki kryje się gdzieś za żartobliwą formułą tekstu i zrobiło mi się żal (autora, samego siebie, Ukrzyżowanego?)  Ukrzyżowany nagi młody mężczyzna jest, jak gdzieś zauważył Jung, archetypem współczesnego Europejczyka. Nosimy w sobie Ukrzyżowanego, nolens volens. Każdy myślący człowiek jest świadom cierpienia jakie niesie życie i szanuje heroizm tych, którzy pomimo bólu zachowują wysokie standardy i poczucie odpowiedzialności za innych. Kiedy autor pisze „chłopak z Nazaretu” też, moim zdaniem, na swój sposób wyraża tę bliskość. Nazarejczyk jest mu bliski – Hound przyjmuje tu maskę cynika aby poruszy tych, którzy, jak powiada nie potrafią wymienić imion ewangelistów.  I udało mu się. Wytrącił mnie niedzielnego chrześcijanina z równowagi, pisząc o Jezusie „lekkomyślny przywódca”. Nie chodzi nawet o samo sformułowanie, ale o ton, w jakim pisze o najważniejszej historii tej konkretnej dwunogiej nieopierzonej istoty jaka chodziła po tej planecie. Przemawiając z pozycji współczesnego człowieka rozumu, znawcy ludzkiej historii i filozofa,  umieszcza Jezusa w gliniastej dziurze brodatych Nozarejczyków. Zanim wrócimy do wątku historycznego, warto wspomnieć coś o stylu Martina  Hounda, aby nie uznał, że nie zrozumiałem jego intencji. Wiem, że ze zmieniania pozycji retorycznych uczynił on  sztukę. Kiedy przechodzi na pozycje znawcy, świadomie wywołuje dreszcze u widowni. Celem tej operacji jest poruszenie słuchaczy, wyrwanie ich z intelektualnego marazmu, twórczy zamęt, wywołanie inspirującej dyskusji. Taki retoryczny cynizm. Marcin Hound, badając starożytne teksty odkrył to retoryczne narzędzie przez niektórych cyników stosowane i sam niekiedy ze swadą z niego korzysta. Pisząc o Jezusie, dotyka jednak obszaru, gdzie nie można już się zasłaniać retoryką. Dlatego pytam:  Czy przywdziewanie maski cynika to to samo, co bycie cynikiem? No i, co było przyczyną mojego smutku, gdzie autor schował swój krzyż, pisząc tak lekko o tym najsłynniejszym? Tak lekko, że aż ja poczułem ciężar swojego, czytając jego tekst.

Dwa dni temu wróciłem z Asyżu. Oglądałem freski Giotta w bazylice św. Franciszka. Na jednym z nich, Franciszek stoi nagi w obecności władz państwowych i kościelnych. Tu wychodzi cały jego cynizm antyczny. Miał w nosie, co sobie o nim pomyślą, bo czuł, że żyje. Czuł się wolny. Czytaj dalej →

Dusza

Jak to dobrze, że Martinus wziął na warsztat ludzką duszę! Należało jej się to już od dawna. Choć pojawiała się gdzieś tam w tekstach o innych tytułach ale należny jej poziom uwagi nie został przez nas w Pogadalni osiągnięty. Bo, po pierwsze, jeśli dusza istnieje, to nic innego nie znamy oprócz niej. A ściślej po Arystotelesowsku: niczego nie możemy ująć poznawczo, czym ona nie mogłaby się stać. A po Kantowsku mówiąc, niczego nie poznajemy co nie byłoby formą jej zmysłowości lub kategorią jej intelektu. A po drugie jeśli istnieje, to jesteśmy duszą i jako dusza do duszy mówić do siebie powinniśmy i jako dusze nad ciałem opiekę sprawować i broń Boże siebie jako ciał nie traktować… Ale jeśli jej nie ma, to całe to nasze gadanie to choroba słabowitego ciała, szukającego mocy…

Ale po kolei.

1. „Jezus oddał za nas życie. Ale czy za nas w całości? Nie. Tak właściwie, w dziele zbawienia chodziło wyłącznie o nasze dusze.”

Zgadzam się. Jeśli jednak tak jest, to po co Zmartwychwstanie? Nie potrafię tego pojąć inaczej jak tylko uznając, że ciała nasze nie są tym czym wydają się nam być. Jezus nie zabiera przecież do nieba masy (materii jako bryły o określonej inercji) lecz energię. Pewną aktywność wewnętrzną, która na zewnątrz może (ale nie musi) przejawiać się jako ciało. Jezus zatem istotnie nie zbawia ciała ale zbawia „energię naszego ciała”. Ale „energię” w sensie bliższym greckiemu energeia niż naszym współczesnym fizycznym pojęciom. Ta energeia jako energia ciała fizycznego to Arystotelesowska dusza wegetatywna, odpowiadająca za prawidłowe funkcjonowanie m.in. trawienia i rozmnażania. Po co zatem Jezus ją zbawia? To naprawdę baaardzo ciekawe pytanie. I wrócę do niego za chwilę.

2. „nie uważam, że dusza zaistniała sama, na drodze ewolucji, jak pióra na jaszczurach. Chętnie przyjmuję stworzenie jej przez Boga.”

Ja też. Ale jak pogodzić fakt stworzenia duszy z twardymi danymi nauki, które ukazują ewolucję człowieka jako proces naturalny oraz z szacunkiem dla Bożej Inteligencji, z którą nijak nie potrafię pogodzić każdorazowego wkładania dusz do naturalnie powstających ciał?

3. „A może należałoby, idąc za tą myślą, stworzyć pojęcie duszy mniejszej – czyli takiej, która zamieszkuje niektóre, co inteligentniejsze gatunki. To w pewnym stopniu pozwalałoby wybrnąć z kłopotów nastręczanych przez ewolucję”

Świetny pomysł. Koncepcja ta ma już pewnie jakieś 3 tysiące lat ale to nie znaczy, że przestała być atrakcyjna. Dusze są częścią porządku natury. (wszystko ma swój aspekt wewnętrzny-psychiczny i zewnętrzny-fizyczny ) Na poziomie wegetatywnym i zmysłowym jesteśmy duszami, które bardzo przypominają dusze zwierzęce. Mamy odczucia, wyobrażenia, doznania, wrażenia prawdopodobnie bardzo przypominające psie, kocie czy szympansie. Czytaj dalej →

1 2 … 4