Notatki do tego tekstu zrobiłem kilka lat temu… i tak jakoś leżały, i leżały, kurząc się w mrocznej jaskini prokrastynacji. Aż w końcu uznałem, że pora to wydobyć na światło dzienne.
Impulsem do refleksji był artykuł, na który trafiłem w Internecie w 2021 roku. Opisywał on eksperyment, jakiemu się poddało siedem kobiet i ośmiu mężczyzn. Grupa ta weszła do jaskini Lombrives w Ariege, we Francji. I spędziła wewnątrz 40 dni bez zegarków, telefonów i widoku światła dziennego. Warunki były trudne; ciemność, temperatura około 11 stopni Celsjusza, wilgotność ponad 95%. Ochotnicy mieli sprzęt biwakowy, zapasy żywności, wodę pobierali z ponad czterdziestometrowej studni, spali w namiotach, a prąd do baterii w latarkach generowali siłą własnych mięśni na specjalnym rowerku stacjonarnym.
W taki to sposób naukowcy z Human Adaption Institute w ramach projektu Deep Time badali zdolność człowieka do życia w tej szczególnej izolacji. Obserwowali grupę za pomocą kamer, czujników i różnych urządzeń – śledząc aktywność ruchową, interakcje z innymi uczestnikami oraz mierząc długość snu. Uczestnicy odcięci od świata, nie mając zegarków i nie wiedząc, kiedy zapada zmrok, byli zdani na wewnętrzny zegar biologiczny. To indywidualne potrzeby organizmu wyznaczały rytm pracy, odpoczynku, posiłków i snu. Pozbawieni zegarków i widoku słońca bardzo szybko, bo już po kilku dniach stracili poczucie czasu. W dodatku okazało się, iż poszczególne osoby weszły w różnej długości „cykl dobowy” – czas aktywności przypisywanej dniom i czas snu podczas wyobrażonych nocy przestał się im pokrywać we wspólnym funkcjonowaniu. Utrudniało to współpracę przy różnych zadaniach, bo każdy żył trochę innym rytmem i czuł potrzebę snu o innej porze.
Na dzień przed zakończeniem eksperymentu naukowcy zeszli do jaskini by poinformować 15 badanych osób, iż wkrótce wyjdą na powierzchnię i porozmawiać. Jak się okazało uczestnicy mieli poważnie zaburzone poczucie czasu, byli przekonani, że spędzili w jaskini znacznie mniej czasu niż faktycznie minęło – jeden z uczestników szacował, że upłynęły zaledwie 23 doby. Wychodząc na zewnątrz byli w szoku, że już minęło 40 dni. Niemniej większość przyznała, że całkiem dobrze zniosła izolację a nawet, że mogłaby zostać dłużej, choć część nie mogła się doczekać finału. Jeden z mężczyzn wyznał, że czuł silny wewnętrzny przymus by opuścić jaskinię i biegał po 10 km, aby utrzymać formę. Z kolei jedna z kobiet powiedziała, że pierwszy raz w życiu mogła najnormalniej wcisnąć pauzę, zatrzymać się i po prostu żyć, wykonując swoje zadania. Czytaj dalej
