Pogadalnia wraz z sympatykami zwodowała umysły i znowu wybrała się na spływ kajakowy. Mała Panew była wyjątkowo uprzejma i niosła nas pięknym korytem przez kilkanaście kilometrów. Sierpniowa pogoda była wręcz wymarzona, zatem udane wspomnienia mamy zagwarantowane. Nawet dwaj panowie i pies, którym zdarzyła się wywrotka, mieli zadowolone oblicza.
A piknik z grillem po wylądowaniu okazał się wspaniałym dopełnieniem. Dopiero po powrocie do domów spostrzegliśmy, że byliśmy tak zajęci spotkaniem towarzyskim, iż nie uwieczniliśmy go na zdjęciach… To najlepszy dowód, jak było absorbujące – nikt nie sięgnął po smartfona.
Wypada mieć nadzieję, że za rok uda się to powtórzyć.































Dzięki Marcinie za utrwalenie naszego spływu na stronie.